Tak jak ludzie miewają fantazje erotyczne, tak człowiek będący w trakcie “patorozwodu” miewa fantazje o normalnym rozwodzie. Z upływającym czasem, po chorych przejściach sądowo-policyjno-prokuratorskich nasuwa się mnóstwo pomysłów na rozwiązanie plagi sądowych kłamstw (świadkowe) czy zlewki innych instytucji państwowych, które do większości przypadków podchodzi nie indywidualnie a taśmowo.

 

Nie mówię tu o namaszczeniu każdego przypadku ale jak ktoś mówi wszem i wobec, że się boi, to się KUR.A boi i należałoby tu podjąć jakieś kroki a nie słyszeć od policji „ale to było tylko raz?”, „ale teraz już tego nie ma Pani/Pan się uspokoi” itp. a Ciebie od środka po prostu rozwala i wszystko w Tobie krzyczy „o co qufwa chodzi!!!”, zaczynasz się zastanawiać czy aby na pewno z Tobą jest wszystko w porządku? Z czasem w Tobie pojawia się poczucie winy – że może Ty jesteś winna/winny wszystkiemu albo wyolbrzymiasz…

 

 

Fantazje o normalnym rozwodzie

 

 

Wracając do fantazji… W trakcie postępowania rozwodowego pojawia się czasem tyle absurdów, że człowiek zaczyna marzyć i fantazjować o normalnym rozwodzie. Gdzie kolejne aspekty mieszczą się w jakichkolwiek logicznych ramach. Bywa z tym ciężko. Wiem co mówię. Aby było łatwiej Wam to sobie wyobrazić, kilka moich własnych fantazji rozwodowych i kilka sytuacji, które dadzą Wam do myślenia.

 

W pierwszej kolejności nasuwają się kłamstwa świadków. Dlaczego podczas ich przesłuchania, kiedy to składają przysięgę (z powagą niczym polityk w kampanii wyborczej, wiadomo… 😀 )

 

“Świadomy znaczenia mych słów i odpowiedzialności przed prawem przyrzekam uroczyście, że będę mówił szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”.

 

Nie nakłada się kary automatycznie, jeśli dowody dostarczone przez stronę wskazują, że świadek mówi nie prawdę? Powinno być od razu dopytanie, wyciągnięcie wniosku i za każde takie kłamstwo po pincet ?, do trzech razy sztuka i eliminacja z loży świadków. Do tego konsekwencje prawne lub niech świadek udowadnia że nie kłamał ale w odrębnym przewodzie sądowym, bo nie on jest gwiazdą w naszym procesie…

 

Jeśli wątek świadków w sprawie rozwodowej szczególnie Was zainteresował, to zachęcam do zapoznania się się z poniższą rozmową (doczekała się nawet dwóch części):

 

 

 

Dlaczego to pokrzywdzony musi stawać na rzęsach aby udowodnić, że ktoś zrobił źle?, na „dzień dobry” sprawy, obierany jest kierunek domniemania niewinności?. Może lepsza byłaby zasada domniemania winności? Jeśli Heniek stwierdzi, że mnie pobije, a ja nie będę miała na to świadków i nie będę w stanie ich znaleźć, a obdukcja jaką dostarczę może wskazywać także na to, że obrażenia mogły powstać na skutek spadnięcia ze schodów to sprawa rozejdzie się po kościach a Heniek będzie wiedział, że może mnie znowu skrzywdzić.

Dlaczego odnoszę nieodparte wrażenie, że będąc zwykłym „Kowalskim” doznajemy więcej obojętności ze strony policji czy prokuratury?. Fantazja podpowiada, że wszyscy powinniśmy być równi… I tu złość bo rozwiązania chyba nie ma i nie będzie…

 

 

Zamiast małżeństwa kontrakt?

 

 

Kolejna fantazja – dlaczego małżeństwo nie może przyjąć formy kontraktu zawartego np. na 10 lat?.
Tak wiem, oburzenie sięga zenitu, Ci bardziej wierzący właśnie twierdzą, że mnie poje.ało a cała reszta, że Polska nie jest jeszcze na to gotowa… Trudno.

Będę jednak bronić tego stanowiska. Mam też kilka przemyśleń odnośnie tej fantazji…

 

Zobaczcie, bierzecie ślub np. 13.13.2013. Osoba z jaką się związujesz lub Ty sama/sam zmieniasz się, można powiedzieć ewoluujesz z biegiem lat ze względu na szereg czynników, z czasem stwierdzasz, że do siebie nie pasujecie, Wasze drogi bardzo się rozmijają i chcesz się rozstać. Całe szczęście jak jesteście w tym zgodni, gorzej jeśli nie i zaczyna się wojna. Jeśli ma to miejsce po kilku latach małżeństwa to luz, bo albo pójdziecie do sądu albo poczekacie chwilę, aż w końcu kontrakt wygaśnie.

 

fantazje rozwodowe

 

Pewnie pojawią się pytania o wspólny majątek. W przypadku takiego rozwiązania z automatu wprowadzona jest rozdzielność majątkowa. Oczywiście po upływie kontraktu można go przedłużyć. Wprowadzenie kontraktów, nie wykluczyłoby tradycyjnym modeli ale byłaby to urozmaicona oferta małżeńska z korzyścią dla wszystkich (czuje te baty na plecach),

 

Kolejna sytuacja. Czujesz, że chcesz odejść, dusisz się w związku, nie chcesz aby dzieci miały takie beznadziejny wyobrażenie rodziny, itp. ale nie masz pieniędzy na to aby zrobić ten krok. Przy kontraktowym związku nie musisz ich mieć, bo on po prostu on wygasa i w świetle prawa nie jesteście już małżeństwem.

 

Kolejny argument – patologia rozwodowa. Mając świadomość, że Twoje małżeństwo wygasa za jakiś czas odpuszczasz sobie wiele spraw (które tak naprawdę mogłabyś/mógłbyś ciągnąć sądowo). Rozwód nie trwa kilka lat, nie użerasz się z tą całą karuzelą niezrozumienia, nienawiści, nie tracisz na zdrowiu psychicznym. Do tego czas oczekiwania na rozprawy sądowe najprawdopodobniej byłby krótszy. Może nie trzeba by było korzystać z usług prawnika, co też wiązałoby się z dużymi korzyściami dla obu stron?

Swoją drogą, jeśli zastanawiacie się, czy musicie wynająć prawnika przy rozwodzie, zajrzyjcie do tego wpisu.

 

 

Rozwód idealny nie istnieje?

 

 

Sprawy rozwodowe często charakteryzują się dużą dozą absurdu. Wizja normalnego rozwodu nie powinna być fantazją, a faktem. Wspomniałam dziś tylko o kilku pomysłach, kilku rozwiązaniach. Mam ich więcej, o czym pewnie przekonacie się czytając mojego bloga 🙂

Szkoda jednak, że większość pomysłów raczej nigdy nie zostanie zrealizowanych, bo pomogłoby to rozwieść się klasą. Mimo, że rozwód idealny nie istnieje, to przy odrobinie fantazji można by było to zmienić. Z minimalnym ryzykiem trwałych skutków ubocznych, tych fizycznych, życiowych i psychicznych.

A jak Wy sądzicie? Macie jakieś pomysły i fantazje o tym co mogłoby i powinno się zmienić w kwestii rozwodu? 

 

Artykuły Fantazje o normalnym rozwodzie